Category Archives: Polski

map of europe

Początek Czwartej Rzeszy?

Nikt nie potrafi zrozumieć czego chcą Niemcy. Czy mają jakieś wielkie plany? Europejską strategię dominacji?

[dhr]

[dhr]

Gdy na świecie szaleje kryzys, Niemcy stały się najważniejszym krajem dla rozstrzygnięcia przyszłości kontynentu i dla wielu jawi się jako jedyna nadzieja na rozwiązanie europejskiego chaosu. Jednocześnie, rosną obawy o stworzenie niemieckiego imperium, opartego na innych krajach Europy i dominującego nad europejskimi instytucjami. Włoskie gazety już mówią o Czwartej Rzeszy, a włoscy politycy w programach na żywo pytają swoich niemieckich kolegów czy wszyscy obywatele Stanów Zjednoczonych Europy będą mieli blond włosy i niebieskie oczy. Wielu podziela pogląd, który można podsumować słowami „Czego nie osiągnęli czołgami w 1940, osiągną teraz za pomocą euro”.  Niemiecki pęd to dominacji uważa się za pewnik. W sierpniowym wydaniu niemieckiego dziennika Die Zeit, redakcja spytała pisarzy i intelektualistów z całej Europy co myślą o Niemczech. Jeden z nich najpierw stwierdził, że Niemcy chcą przewodzić Europie a następnie przeszedł do oceny co Niemcy powinni, a czego nie powinni robić jako Europejski hegemon.

Po drugiej stronie barykady są ci, którzy ubolewają nad niemiecką biernością. Pod koniec 2011, polski szef MSZ-u, Radosław Sikorski oświadczył:  „Prawdopodobnie będę pierwszym ministrem spraw zagranicznych, który tak mówi, ale to powiem: mniej się obawiam niemieckiej siły, niż zaczynam bać się niemieckiej bezczynności”. Jest to trochę zaskakująca postawa pochodząca od polityka z kraju, który najbardziej wycierpiał z ręki Niemców w czasie wojny, a także kraju, w którym media nie wahają się użyć nazistowskich inwektyw, gdy tylko oba kraje spierają się między sobą. Ten przykład wspaniale pokazuje dwuznaczność podejścia do niemieckiej polityki zagranicznej wobec Europy. Nikt nie potrafi zrozumieć czego chcą Niemcy. Czy Niemcy mają wielkie plany? Jakąś europejską strategię dominacji?
Problem w tym, że Niemcy sami tego nie wiedzą. W Niemczech brak spójnej strategii polityki zagranicznej, a także dominuje niechęć  wśród społeczeństwa i elit politycznych do działania poza wyjątkowymi sytuacjami, w których światowe media kierują swoją uwagę na Berlin. Wyrafinowana elita, która zdobyłaby szersze uznanie, nie istnieje, gdyż jedyni intelektualiści niemieckiej polityki zagranicznej to dwóch starszych panów – dziennikarz Peter Scholl-Latour , który już of 50 lat przybliża  niemieckim czytelnikom politykę Wschodu, a także dziewięćdziesięcioletni Helmut Schmidt, były kanclerz Republiki oraz nałogowy palacz, który z kolei przybliża niemieckim czytelnikom politykę reszty świata.

Można łatwo wywnioskować jaki wpływ mają ci dwaj panowie, gdy spojrzy się na rzędy półek które zajmują ich książki w niemieckich księgarniach. Ciężko znaleźć młodszych myślicieli (co nie znaczy, że nie istnieją), wynikiem czego, niemiecka polityka zagraniczna jest niekonsekwentna i nieskoordynowana, mimo, że Niemcy pokrywają dużą część unijnego budżetu (największy płatnik UE wg wartości absolutnej), a także płaci spore składki do innych organizacji międzynarodowych jak ONZ (trzeci największy płatnik w 2011). Często się mówi, że Niemcy nie mają nawet w przybliżeniu tylu reprezentantów w tych instytucjach, na ile wskazywałyby płacone przez nich składki. Na ironię, gdy niemieccy dyplomaci lobbowali w Nowym Jorku na rzecz rezolucji przeciwko przemytom broni, niemiecki rząd sprzedał duże ilości Leopardów II do krajów takich jak Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie w samym środku Arabskiej Wiosny. Taka niespójność polityki zagranicznej jest powodem do zmartwień dla wielu ekspertów w Niemczech (innych powodów dla rzeczonej niespójności jest tyle, że zasługiwałyby na swój własny, osobny artykuł). Nie oznacza to jednak, że Niemcom zupełnie brakuje strategicznych założeń. Poprzednio, żywotnym interesem Federacji było zjednoczenie Niemiec, lecz ten cel został już zrealizowany. Zjednoczenie było jednym z podstaw Ostpolitik, a odwilż w stosunkach z blokiem wschodnim miała ten cel zapewnić. Kolejny centralny punkt niemieckiej strategii zagranicznej są specjalne stosunki z Izraelem – w 2008 Angela Merkel uznała bezpieczeństwo Izraela za raison d’etat Niemiec.

Dla Berlina integracja w ponadpaństwowe struktury nie jest próbą odtworzenia swojej pozycji władzy, lecz logicznym skutkiem głównego nurtu niemieckiej polityki zagranicznej. Dla powojennych Niemiec będących pod aliancką okupacją, integracja europejska była jedynym sposobem udowodnienia innym krajom, że Niemcami nie zawładnie znów rewizjonizm, a także umożliwi stopniowe odzyskanie niepodległości. Multilateralizm jest wysoko oceniany przez niemieckich polityków, rzadko natomiast spotyka się myślenie o dominacji Niemiec nad Europą. Podstawowym paradygmatem niemieckiej polityki zagranicznej jest „kultura wstrzemięźliwości”, która przez długi czas oznaczała, że agresywna formuła i ochrona swoich narodowych interesów jest wykluczona. Wysiłki niemieckiej służby zagranicznej skupiały się głównie na promocji rodzimej gospodarki, co miało zapewnić dobrobyt poprzez współpracę i integrację międzynarodową. Gdy wybuchł kryzys finansowy, kultura wstrzemięźliwości znacząco ucierpiała, jednak śledząc niemiecką debatę na temat kryzysu, dominujące w niej głosy wciąż wpisują się w powojenną tradycję propagowania integracji, nie dominacji.

Twierdzenie, że Niemcy po cichu próbują odbudować nazistowski układ sił w Europie jest mylne. Europejczycy powinni pamiętać, że polityka  zagraniczna demokratycznej republiki, jaką są Niemcy od prawie 70 lat, kieruje się dodatkową, bardzo ważną zasadą, do której nawiązuje Anika Leithner w swojej książce z 2009, „Shaping German Foreign Policy”: „Często słyszę cudzoziemców mówiących co by zrobili gdyby mieli niemiecki majątek, rozmiar i populację. Nigdy nie słyszę, by mówili co by zrobili gdy mieli niemiecką przeszłość”. Powinniśmy się przyzwyczaić do Niemiec formułujących swoje interesy narodowe w bardziej oczywisty sposób niż w przeszłości. Niemcy bez przerwy odrabiają lekcję historii i dominacja Europy jest jedną z nich.

Wiadomości z Czwartej Rzeszy? Czwarta Rzesza nie istnieje.

[hr]

Tekst autorstwa Jana Raudszusa, przetłumaczony na język polski przez Sergiusza Schellera. Oryginalny tekst w języku angielskim dostępny jest pod tym linkiem: http://theriskyshift.com/2012/08/fourth-reich-rises/

Photo credit: